Szukaj
  • Filip Klimaszewski

DŁUGI WEEKEND NA WŁOSKIM OBCASIE

Zaktualizowano: 23 sty


Ostuni nocą

Bardzo tęsknie za czasami bez instagrama. Poranek zaczynałem od kawy przeglądania fotograficznych blogów kolegów albo twórców, którzy mnie inspirowali. Rutyną było sprawdzanie co napisali: Bart Pogoda, Rafał Milach, Kuba Dąbrowski, Tomek Wiech, Renata Dąbrowska, Chris Buck czy Bryan Shutmaat. Część z tych miejsc umarła śmiercią naturalną. Kilka blogów na szczęście nadal się rozwija.

Ok, jest Instagram, który jest miejscem głównie obrazkowym. Niby fajnie bo w końcu i ja zajmuję się fotografią. Według mnie sprawa nie jest tak różowa jakby mogłoby się to wydawać. Blogowanie dawało możliwość rozwinięcia treści i uzupełnienia jej obrazem. Na Insta jest odwrotnie. Krótki podpis pod zdjęcia jest małym uzupełnieniem, ale i tak mało kto czyta te podpisy. No i pogoń za serduszkami pod postami nie sprzyja wartościowej treści.

Youtube! Ok, sam tworzę swój kanał. Jest to miejsce, gdzie faktycznie można rozwinąć temat. Ale czy każdy temat wymaga pokazania swojej facjaty? Z resztą fotografia jest medium, przy którym warto się zatrzymać i "wczytać" w zdjęcie. Przynajmniej tak mnie od zawsze uczono.

Postanowiłem odgrzać formułę bloga. Z resztą trochę brakuje mi pisania o fotografii. Co prawda po obronie pracy magisterskiej usłyszałem, że temat zinterpretowałem ciekawie, ale pisarzem najlepszym nie jestem- żebym skoncentrował się na robieniu zdjęć. Postaram się wspiąć na wyżyny swoich zdolności literackich.

O czym będzie to miejsce? Oczywiście będzie się tutaj przewijała fotografia. Poza tym nie narzucam żadnych ograniczeń. Czasem z braku czasu na nakręcenie odcinak na kanał YT, będę pisał tu, czasem jak wspominałem temat będzie wymagał bardziej pisanej formy. Strumień świadomości.


Ostuni

Po tym wstępie przechodzę do głównego tematu. Włoska Apulia będzie tylko pretekstem. Chcę napisać o wypoczynku, o łączeniu w jednym hobby i pracy.

Po bardzo intensywnym i pracowitym lecie, razem z Natalią postanowiliśmy uciec na wypoczynek do Włoch. Trafiliśmy na tanie bilety do Bari. Super! Wyjazd klepnięty. Tym bardziej, że po ciężkim 2020 roku byliśmy spragnieni wyjazdów zagranicznych.

Zbliża się termin wyjazdu, trzeba zacząć się pakować. Tu pojawia się odwiecznym problem. Na "urlop" zabieram więcej sprzętu fotograficznego niż ubrań i gratów codziennego użytku. Niby jadę odpoczywać od pracy, ale jednak zabieram sprzęt do robienia zdjęć. Tu pojawia się problem niełatwego łączenia pasji i pracy w jednym. Jak odpoczywać od pracy, robiąc po pracy to samo? Lata brnięcia na 100% w fotografię spowodowały, że inne pasje poszły w kąt.


Torre Lapillo

Podróżowanie od zawsze mnie pasjonowało, ale zawsze łączyło się z fotografią. Były to podróże mniej lub bardziej zaplanowane po kątem fotografii. Podglądanie ludzi mieszkających w odwiedzanych miejscach zawsze prowokowały do podglądania ich przez aparat i wycinania najciekawszych momentów w postaci zdjęć. To samo ma się za krajobrazami.


Matera

Z jednej strony jednoczesne odkrywanie nowych miejsc i polowanie na jak najlepsze zdjęcia bywa męczące, z drugiej strony wracam do domu z wspaniałymi pamiątkami. Dla mnie lepszymi, niż zdjęcie mnie w tych miejscach. Zachowany wycinek przeżywanych chwil i tego co widziałem jest boosterem wspomnień. Oglądanie takich zdjęć od razu przywołuje wspominanie zapachów czy ulicznego gwaru.


Gallipoli

Jak więc odpoczywać, gdy pierwszy raz w życiu jest się w danym miejscu i tyle się dzieje? Jak odpoczywać po pracy? Jak odpoczywać od fotografii? Ciągle się tego uczę. Coraz częściej pojawiają się dni bez aparatu, ale często rodzą w tyle głowy poczucie zmarnowanej okazji do zdjęć.




ps- Jak będziecie w Materze to idźcie koniecznie tu na pizzę 4 sery na czerwonym sosie!


132 wyświetlenia0 komentarzy